Brutto, netto, koszty pracodawcy…
Pan Jourdain mocno się zdziwił, gdy dowiedział się, że mówi prozą. Tak samo zdziwieni wydają się być ci, którzy nagle odkrywają, że wynagrodzenia składają się z trzech zasadniczych elementów:
wynagrodzenia netto,
narzutów na wynagrodzenia obciążających pracownika
narzutów na wynagrodzenia obciążających pracodawcę.
Ogłaszają to światu w mediach społecznościowych, zadając nieodmiennie pytanie?
Co z różnicą, między całkowitym kosztem zatrudnienia a wynagrodzeniem minimalnym?
Zgarnia je państwo.
Co zatem trzeba zrobić?
„każdy powinien to brutto dostać do ręki i się rozliczyć ze złodziejskim aparatem państwowym.”
„że zgarnia je państwo to wiemy, ale dalej nie wiadomo co się z nimi dzieje?”
„większość dostają te darmozjady - emeryci i renciści (1600 + 650 zł).”
„ale to niedobra o tym mówić! Bo gdyby było dobra, to by pracownik dostawał superbrutto do ręki i sam musiał zrobić przelewy do ZUS i US, czyli dokładnie tak, jak JDG. I po miesiącu by wybuchła rewolucja.”
„dlatego pora na obniżkę podatku dochodowego na UoP.”
Zobaczmy zatem jak to wygląda w praktyce.
Powiedzmy, że ktoś dostał etat z wynagrodzeniem brutto 5000,00 zł brutto.
Jak przestawia się narzuty na wynagrodzenia leżące po jego stronie i po stronie pracodawcy pokazuje poniższa tabelka.
Jak widzimy z wynagrodzenia brutto dla pracownika zostaje 3738,19 zł, za to pracodawca musi ze swojej strony dołożyć 1024 zł i jego ogólny koszt zatrudnienia tego pracownika wyniesie 6024,00 zł.
Gdzie te pieniądze
wędrują?
A dokładniej gdzie wędruje różnica pomiędzy ogólnym kosztem zatrudnienia a wypłatą netto.
Ślepy zauważy, że prawie 75% obciążenia przypada na ZUS, 17% na NFZ a koło 8% do urzędu skarbowego, czyli do budżetu państwa.
Budżet państwa jest to fundusz scentralizowanych środków pieniężnych gromadzonych i rozdzielanych w ciągu roku, w związku z realizacją zadań państwa. Na ten fundusz po stronie przychodowej składają się wpłaty z podatków (PIT, CIT, VAT, akcyza) oraz ceł. Po stronie wydatków mamy m.in. dotacje do funduszy celowych, obsługę długu publicznego, subwencje dla gmin, utrzymanie sfery budżetowej od strony wynagrodzeń i kosztów rzeczowych (oświata, wojsko, policja, straż, służba zagraniczna, służba celno-skarbowa i innych).
Nie można tego powiedzieć ani o Funduszu Ubezpieczeń Społecznych ani o Funduszu Zdrowia.
Fundusz Ubezpieczeń Społecznych (FUS), Fundusz Zdrowa oraz Fundusz Pracy i Gwarantowanych Świadczeń pracowniczych są funduszami celowymi, to znaczy, że wpływające do tych funduszy przychody mogą iść wyłącznie na cele przewidziane do realizacji przez te fundusze.
Mówiąc inaczej Budżet Państwa może zasilić Fundusz Ubezpieczeń Społecznych i Narodowy Fundusz Zdrowia, ale w drugą stronę jest to niemożliwe.
Czy można coś zrobić na szybko, aby zmniejszyć narzuty na płace?
Na ten moment niestety, ale nie. Jeśli ktoś mówi inaczej, uprawia demagogię.
Jak widzimy, głównym obciążeniem są narzuty na Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, którym zawiaduje ZUS.
W ramach Funduszu Ubezpieczeń Społecznych wyodrębnione są 4 fundusze: emerytalny, rentowy, chorobowy i wypadkowy. Każdy z nich odpowiada poszczególnym rodzajom ubezpieczenia.
Można zastanowić się nad zmniejszeniem obciążenia w przypadku funduszu chorobowego oraz wypadkowego, aczkolwiek pewnie pracownikom na L4 nie będzie się to podobało.
Natomiast nie da rady zmniejszyć obciążeń na fundusz emerytalny, gdyż problemem jest filozofia funkcjonowania tego systemu. Jest on oparty na zasadzie solidaryzmu społecznego, nazwanego inaczej systemem repartycyjnym. Oznacza to, że składki pracownika trafiają do wspólnej puli, z której na bieżąco są one wypłacane na bieżące świadczenia dla osób znajdujących się na emeryturze.
Natomiast składki wykazane w jego deklaracji rozliczeniowej księgowane są na jego koncie. Jest to oczywiście konto wirtualne, które wskaże wysokość jego emerytury w momencie, gdy osiągnie odpowiedni wiek i na nią przejdzie.
Zatem, aby zmniejszyć narzut na wynagrodzenia w przypadku składki emerytalnej, trzeba by odejść od systemu repartycyjnego i przebudować cały system podatkowo-składkowy.
Podobnie sprawa się ma w przypadku Narodowego Funduszu Zdrowia, który ma nieustająco zbyt mało pieniędzy. Tu również trzeba by przebudować cały system funkcjonowania państwowej służby zdrowia.
No i dochodzimy do ostatniego elementu, czyli podatku PIT. Tu oczywiście najłatwiej by było wprowadzić jakieś zmiany jak choćby kwota wolna od podatku na poziomie 60 tysięcy złotych, co być może przełożyło by się na większe wpływy z podatku VAT, oczywiście pod warunkiem, że ludzie wydawali swoje wynagrodzenia w kraju a nie za granicą.


%20(1).png)
